Mówiono o nim „cudowne dziecko węgierskiej motoryzacji”. Panował na drogach większości państw socjalistycznych, trafił nawet na drugi kontynent, do Stanów Zjednoczonych. Niegdyś chwalony za nowoczesną technologię, solidną konstrukcję i wysoki komfort jazdy, dziś traktowany jak relikt minionej epoki w miejskiej komunikacji. Poczciwy Ikarus po niemal trzech dziesięcioleciach w żółto-zielonych barwach znika z poznańskich linii. Tym samym wysokopodłogowe autobusy przechodzą w naszym mieście do historii. - Pojawienie się w Poznaniu Ikarusów to był na owe czasy skok w inną jakość – ocenia Wojciech Tulibacki, prezes Zarządu MPK Poznań Sp. z o.o. – Komfort jazdy przegubowym Jelczem i jego węgierskim następcą był nieporównywalny. Można śmiało powiedzieć, że Ikarusy zrewolucjonizowały miejską komunikację.
Pierwszy egzemplarz trafił do Wojewódzkiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego w Poznaniu – protoplasty dzisiejszego MPK, przed prawie trzydziestu laty. Komunikacja autobusowa w naszym mieście opierała się wtedy o Jelcze, Berliety i Autosany. Do obsługi miasta przeznaczonych było 380 pojazdów (dziś w naszej flocie jest ich 306) Jeździły liniami o długości 667 km (obecnie długość linii wynosi ponad 750 km). i obsługiwały 44 linie dzienne, a więc o 10 mniej niż w chwili obecnej. Warto porównać te liczby!
To były siermiężne PRL-owskie czasy. Tabor był przydzielany centralnie, a nie kupowany w drodze przetargu, choć w mieście Międzynarodowych Targów Poznańskich udało się raz pozyskać eksponat z wystawy Węgierskiej Republiki Ludowej, który zamiast wrócić do producenta trafił prosto do naszej zajezdni.
Pierwsze Ikarusy pojawiły się w Polsce już w latach 70-tych. Najpierw jeździli nimi mieszkańcy Warszawy, włókienniczej Łodzi i Katowic, o które przez lokalny patriotyzm potrafił zadbać Edward Gierek - pierwszy sekretarz partii.
I właśnie ze Śląska w styczniu, w roku 1981 przybył do Poznania pierwszy z utęsknieniem wyczekiwany egzemplarz Był to model przegubowy, 16,5-metrowy, czterodrzwiowy, przeznaczony do celów szkoleniowych.
Na początku wykorzystywany był nadal do tych celów.
„Jeszcze nie wozi pasażerów, a już zbiera pochwały – pisał o nim „Głos Wielkopolski” – Przede wszystkim nie nadbiega na zakrętach, jeździ cicho i jest pojemny”.
Niezbędną wiedzę i umiejętności w obsłudze wozu nowej marki pozyskało 60 kierowców. Po zakończeniu nauki jazdy, usunięto fotel instruktora i jego atrybuty stanowiące wyposażenie pojazdu i skierowano autobus do codziennej obsługi. Debiutujący Ikarus pojawił się najpierw na linii 82, a później na liniach 61, 64, 68 i 82 czyli wszędzie tam gdzie do tej pory królowały „ogórki”.
Pochlebne opinie wyrażali dziennikarze i pasażerowie, a także nasi kierowcy.
- Pamiętam jeszcze Ikarusy z lat 50-tych – mówił jeden z nich Mieczysław Tyliński, który sprowadził pierwszy egzemplarz z Katowic. – To zupełnie inne maszyny. Lepsze niz Berliety, które nie są odpowiednie na nasze warunki. Ikarusy mają mocne zawieszenie, przewożą dwa razy więcej ludzi niż zakładaja normy i mają dobry silnik na licencji MAN-a. Dzięki panoramicznej szybie jest w nich lepsza widoczność. No i jest osobna kabina kierowcy. Gdy za kółkiem spędza się wiele godzin a ludzie niemal na plecy wchodzą docenia się takie zalety.
Bazą dla nowych autobusów była zajezdnia na Kopaninie budowana pierwotnie z przeznaczeniem dla Zakładu Transportu i Sprzętu. Projekt tego obiektu zaadaptowano na potrzeby zajezdni z myślą o zagwarantowaniu bezkolizyjnej obsługi.. Chodziło o zapewnienie możliwości wjazdu z jednej, a wyjazdu z drugiej strony, tak by uniknąć manewrów cofania – trudnych i niezbyt bezpiecznych w przypadku pojazdów o takiej długości..
W październiku 1981 dotarła do Poznania pierwsza partia 13 węgierskich przegubowców. Wyładowano je na Dworcu Głównym. Od granicy polskiej były eskortowane przez grupę naszych pracowników, by nie zniknęły z wozów co atrakcyjniejsze części. Do końca 1981 roku w zajezdni na Kopaninie było w sumie już 40 pojazdów z Budapesztu, a każdy następny rok przynosił kolejne dostawy.
Ostatnia przypadła na rok 1994. Końcowy montaż 19 pojazdów odbywał się w podpoznańskich Biskupicach w jednym z naszych obiektów, bo było to bardziej opłacalne ze względów podatkowych. Te ostatnie Ikarusy zwiastowały następne wielkie zmiany jakościowe w obsłudze miejskiej komunikacji. Były to bowiem u nas pierwsze pojazdy wyposażone w automatyczną skrzynię biegów i ekologiczne silniki spełniające normę czystości spalin Euro-1. Do tej pory nazywa się je „ekologami”.
Nadeszła jednak era autobusów niskopodłogowych, dlatego wielki kontrakt na zakup ponad 120 nowych pojazdów w roku 1996 roku wzbogacił nasz park autobusowy o Neoplany i MAN-y.
Rola Ikarusów została przez obie te marki nieco zmarginalizowana. Z uwagi na solidną konstrukcję węgierskie przeguby zaczęto wykorzystywać do obsługi linii nocnych oraz do przewozu kibiców dojeżdżających na stadion przy ul. Bułgarskiej.
-Dzięki temu, że wciąż odnawiamy i odmładzamy nasz park maszynowy – mówi dyrektor Krzysztof Książyk. - komunikacja autobusowa w Poznaniu już dawno opiera się na pojazdach z niską podłogą i należy do najnowocześniejszych w kraju. Inne miasta w Polsce nie są w tak komfortowej sytuacji. W naszej flocie poza dwoma holownikami, w pogotowiu technicznym pozostało zaledwie 6 Ikarusów, wykorzystywanych ostatnio tylko na liniach nocnych.
W sumie do MPK trafiło łącznie 340 Ikarusów. Z oddaniem przez trzy dekady przewiozły miliony podróżnych pokonując trasy mierzone liczbami rodem z astronomii. Nadszedł jednak czas na pożegnanie wozów tej marki - autobusy z wysoką podłogą przechodzą w naszym mieście do historii.
Po raz ostatni wyjadą z zajezdni przy ul. Warszawskiej na linie 74, A i 63 w czwartek 14 stycznia 2010 roku.
Natomiast w sobotę 16 stycznia zaprezentują się o godz. 11 na Placu Wolności, a o godz. 12 w szyku paradnym ruszą z centrum miasta do zajezdni przy ul. Kaczej, by pokazać się poznaniakom w pełnej krasie i pozostawić ciepłe wspomnienie po latach wiernej służby.











